wtorek, 14 kwietnia 2015

Kilka słów o książce “Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie."


W prezencie przed wyjazdem do Włoch dostałam książkę Tomka Michniewicza “Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie.” z dedykacją (cytatem z książki):

“Zabiorę Cię w dowolne miejsce na świecie. Pod jednym warunkiem – decyzję dokąd chcesz lecieć i po co, musisz podjąć już, w tej chwili.”



Książka przygotowana "do zabrania" :)







Jeżdżę po świecie i od dłuższego czasu czekałam na podróż, która “zmieniłaby moje życie”. Mówi się przecież, że każdego taka podróż kiedyś czeka, że niespodziewanie inaczej zaczyna się postrzegać otaczający nas świat, dostrzega się więcej i potem żyje się lepiej. Przykłady z literatury i popkultury można mnożyć. Biedny pasterz Santiago z “Alchemika” (Paulo Coelho), który odbywa podróż życia w poszukiwaniu skarbu, Bilbo Baggins (bohater książki J.R.R. Tolkiena “Hobbit, czyli tam i z powrotem”), który porzuca spokojne życie, by przeżyć wielką przygodę, Kordian (w dramacie Juliusza Słowackiego), który w podróży odkrywa swój patriotyzm, Fileas Fogg (“W osiemdziesiąt dni dookoła świata” Juliusza Verne'a), który przez zakład rusza w podróż dookoła świata, Elizabeth Gilbert (autorka i bohaterka książki “Jedz, módl się i kochaj” o szukaniu siebie na nowo).

Bohaterowie książki Tomka Michniewicza (jego przyjaciel, żona i tata) mogą być kolejnymi przykładami! Gdzie byli? Co przeżyli? Czy podróż zmieniła ich życie?

Cytat z książki, a w tle zrobione przeze mnie zdjęcie Bergamo <3

“Widzicie zdjęcia z egzotycznych miejsc, wyobrażacie sobie, jak pięknie tam musi być. Słuchacie opowieści, w których wszystko jest pełniejsze i smakuje inaczej. W których dni są niepodobne do siebie, ludzie są szczęśliwsi, a słońce świeci zawsze. Zazdrościcie, marzycie, planujecie, odkładając decyzje na lepszy moment, który jednak nigdy nie nadchodzi. Wasz kalendarz jest zawsze pełny, piętrzą się trudności, zobowiązania. A czas płynie. Wiedziecie życie, jednocześnie marząc o nim.
Każdy by chciał podróżować, mówicie. (…)”

Od dłuższego czasu w każdej z przeczytanych przeze mnie książek szukam cytatów o podróżach. Ten powyżej wydaje mi się idealny! Opisuje to, co czuje każdy z nas. W końcu niemal każdy, by chciał przemierzać świat, ale codzienność mocno trzyma nas w domu i nasze marzenia pozostają w sferze nierealnej. Ale właściwie dlaczego? Podobno “dla chcącego nic trudnego”. Trzy osoby, którym autor książki zaproponował wyjazd też myślały, że w ich przypadku podróż nie wchodzi w grę. Praca, obowiązki, mało pieniędzy... każdy zna te wymówki. Ale da się to wszystko pogodzić. A czy warto?


CZĘŚĆ 1: PRZYJACIEL TOMKA – MARCIN


Marcin “za młodu” był zapalonym podróżnikiem, ale nadszedł czas by dorosnąć i szaleństwa zamienić na garnitur i posadę księgowego. Tomek wyrywa go z nowej codzienności, by przypomnieć mu jak to było odkrywać dalekie i nieznane kraje. Razem wyjeżdżają do... Kamerunu, by zamieszkać razem z plemieniem Baka.

Razem odkrywają między innymi odpowiedź na pytanie, które frapuje chyba cały świat: dlaczego Afryka się nie rozwija?

“Afryka obudziła się w lepiankach z dziurawym dachem, ale zobaczyła świat, jaki pokazuje się w telewizji i chce takiego świata, zachłysnęła się marzeniem o nim. Chce go jednak natychmiast, na skróty. Nie chce iść tą samą drogą, chce po prostu już być na miejscu.
Dlatego w Abong-Mbang młody chłopak za pierwsze pieniądze kupi radio albo nową komórkę i będzie się z nia dumnie przechadzał po głównej ulicy, chociaż na bosaka.”
“- Temu krajowi nie da się pomóc – powiedział Marcin. - Tu najsłabszym elementem jest odbiorca, człowiek. (…)
To jest kolejna dziura, taka jak ta dziura na drodze między Abong-Mbang i Lomie. Popatrz, przez kolejne tygodnie, dzień w dzień, w tym bagnie na drodze utykają wszystkie samochody jeżdżace na trasie przez dżunglę. Przecież można to naprawić w pół dnia. Ułożyć kamienie, utwardzić ziemią, nawet zbudować jakąś kładkę w ostateczności. Wystarczy paru ludzi i kilka godzin. Ale tego nie zrobią.
- Pewnie mi teraz powiesz, dlaczego tego nie zrobią?
- Bo się nie opłaca. Naprawisz tę dziurę. Powiedzmy, że postawisz kładkę. Wtedy pojawiają się problemy organizacyjne o szczebel wyżej. Kto ma załatać kolejną dziurę, kilometr dalej? A kto ma naprawić tę kładkę, gdy pęknie deska? Znowu ty, czy sąsiad, a może przejeżdżający kierowcy? A kto ma za to wszystko zapłacić? Zrzucać się czy co? Pobierać opłaty za przejazd? (…)
To jest tak, że tutaj bardziej opłaca się mieć dziurę na drodze, niż jej nie mieć. I to jest dziura w całej Afryce, w jej mentalności. To dlatego tu nigdy nie było kultury, która się rozwija, zbiorowości nastawionej na przyszłość, czegoś, co zapierałoby dech w piersiach. Tu jest kultura w stanie statycznym. Trwa i to jej podstawowe zadanie.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Że nikogo nie zmusisz, żeby mu się chciało.”
Afryka przeraża ich też swoją przesądnością i wiarą w magię i zabobony. W książce poruszany jest między innymi kontrowersyjny problem mordowania albinosów (panuje bowiem przekonanie, że niektóre części ich ciała posiadają magiczną moc). Oglądaliście odcinek “Kobiety na krańcu świata” Martyny Wojciechowskiej kręcony w Tanzanii? Podobne historie dzieją się też w innych krajach Afryki.

W Kamerunie karane są także czary. Na przykład w Jaunde karze się każdego kogo się podejrzewa używanie magicznych mocy. Jeśli dziecko utonęło w studni, a potem kobieta zaszła w ciążę, jest to wystarczający dowód, by uznać, że użyła magii i skazać ją na więzienie lub śmierć.
“Czary. Afrykańska czarna magia. Na południu juju. W dżunglach Afryki Środkowej djamb. Wudu w Beninie i Togo. Świat, o którym Zachód już dawno zapomniał. Wydaje nam się, że nie istnieje. Przyjeżdżamy do Afryki i widzimy uśmiechnięte twarze, biegające dzieciaki, radość i hakuna matata. Bo nie wiemy co się dzieje w nocy. Nikt nam nie powie, że na wschodzie Kamerunu nie sypia się w ciemności, a zawsze przy lampce naftowej lub palenisku. Że nowo narodzone bliźniaki zanosi się do dżungli. Klątwę, którą przynoszą rodzinie, zdejmuje się w trakcie specjalnego rytuału, w którym los dzieci nierozerwalnie łączy się z losem dwócz czarnych kobr. Że w Bafoussam sprzedaje się czarownikom ludzi. Że na targach wciąż można znaleźć ludzie mięso. I że organy, które nielegalnie przewozi się z Ngoila do Konga i Gabonu, nie służą wcale do przeszczepów i nie są wożone w sterylnych warunkach.  Wycięte serca, oczy i piersi potrzebne są do rytuałów przeniesienia mocy. W tych wioskach w dżungli Afryki równikowej stanem naturalnym jest wszechobecne, otaczające wszystko zło. (…) Świat wokół jest miejsce, którego ludzie raczej się boją.”
CZĘŚĆ 2 : ŻONA TOMKA – Marianna
 
Kiedy Tomek podróżuje jego żona zajmuje się domem i wyczekuje czy Tomek wróci cały i zdrowy. W tą podróż Tomek postanowił zabrać ją ze sobą. Marianna wybrała... Arabię Saudyjską.

“Arabia Saudyjska to miejsce urodzenia proroka Mahometa, gdzie anioł Gabriel podyktował mu Koran. Ziemia Mekki i Medyny, cel hadżdżu, pielgrzymki, którą każdy wierny musi odbyć przynajmniej raz w życiu. Arabia Saudyjska to Ziemia Święta.”

Ale to też kraj, który uważany jest za męski, a wręcz szowinistyczny, gdzie kobiety chodzą zakryte od stóp do głów i nie mają niemal żadnych praw. Tomek i Marianna odkrywają jego inną stronę. Zadają pytanie, czy faktycznie kobietom w Arabii Saudyjskiej jest tak źle jak wszystkim na świecie się wydaje? Przyglądając się z bliska ich życiom, wydaje się bowiem, że są szczęśliwe. Przyzwyczaiły się do “luksusu” bycia tylko w gronie innych kobiet, a abaje i nikaby chronią je przed mężczyznami innymi niż ich mężowie.

“Abaja to tradycja, abaja to Arabia Saudyjska, symbol ukrytej kobiecości, skromności, rodziny i wierności. Tylko my, na Zachodzie, dajemy sobie wmówić, że jest inaczej.”

Jest też inna funkcja abaji. Funkcja ochronna.

“Abaje i nikaby początkowo widziane jako symbol przywiązania pewnej tradycji, dziś są traktowane jako zbroja chroniąca kobiety przed lubieżnym zainteresowaniem. Mężczyźni to wilki, mówią, a kobiety to owce, które trzeba chronić. Wilki polują zawsze. Wieloma Saudyjczykami kierują niezaspokojone popędy, spowodowane nienaturalną separacją od kobiet. Niektórzy nie potrafią ich kontrolować.”
Od razu kojarzy mi się seria książek Tanyi Valko - “Arabska żona”, “Arabska córka”, “Arabska Krew” i “Arabska Księżniczka”. Wprawdzie książki opowiadające o losie Doroty, która poślubiła Libijczyka, a potem jej córki Marysi, która wychowana w arabskim świecie zakochuje się w Saudyjczyku, są fikcją literacką, ale przedstawiony w nich arabski świat wydaje się bazować na ziarnach prawdy. Między innymi na tym z cytatu powyżej. Polecam przeczytać tym, których interesuje tematyka krajów arabskich, ale należy książki potraktować z pewnym dystansem.

Saudyjczycy są chronieni przed wszelkimi pokusami. Nawet w telewizji wycina się wszystkie sceny przemocy i seksu oraz wszystkie przekleństwa. Wyobraźcie sobie film (na przykład Pulp Fiction, który miał lecieć w tv) z wyciętymi lub podmienionymi na pejzaże lub ujęcia kwiatów “kontrowersyjnymi scenami”.

Jak to się dzieje, że Arabia Saudyjska pozostała wierna dawnym tradycjom (czy to w kwestii kobiet, czy religijności)? W książce można znaleźć odpowiedź na to pytanie...
“Ciężko rządzisz krajem, w którym król może zostać zadźgany we własnym łóżku, gdy próbuje zmienić zbyt wiele. Tradycja jest tu wartością samą w sobie. Nie można zmienić za wiele ani za szybko, nie ryzykując gwałtownej reakcji. Lepiej stopniowo, powoli. Tak, żeby nikt nie protestował, żeby wszyscy mieli czas się przyzwyczaić...”
A może to dobrze, że tradycja w Arabii Saudyjskiej jest tak silna? Nam wydaje się to nienaturalne i złe, ale tak jak dobrze zauważył Tomek, nasz świat może się wydawać równie dziwny i niezrozumiały dla Saudyjczyka.

“Bo tak jak my Bliski Wschód oglądamy przez szybę telewizora, tak samo Arabowie widzą nas. A jeśli spojrzeć obiektywnie, to nasz świat w telewizji może być dla nich przerażający tak samo, jak dla nas wyobrażenia o kamizelkach naładowanych trotylem. O nas w ekranu mówią głównie morderstwa, seks i przemoc. Okrutny, zepsuty świat. Oczywiście to fikcja. My to wiemy. Saudyjczycy również w jakimś stopniu są tego świadomi. Ale skądś się to bierze, że w Bollywood tańczą i śpiewają, a w Hollywood – mordują. I Saudyjczycy nie chcą się stać takim społeczeństwem, boją się tego, nawet jeśli jest w tym tylko ziarno prawdy.”

CZĘŚĆ 3 : TATA TOMKA

 
Trzecia część książki to podróż taty Tomka do Nowego Orleanu (Stany Zjednoczone) – ojczyzny jazzu i bluesa. Podróż miała być spełnieniem marzeń ojca – muzyka. Stąd na trasie wycieczki pojawiły się: Dzielnica Francuska w Nowym Orleanie, zagłębie muzycznych klubów – Frenchmen St., Preservation Hall, klub Maison, Bywater, Missisipi, Alabama, Georgia, Indianola (miasteczko B.B. Kinga – najsłynniejszego bluesmana świata), Clarksdale (stolica bluesa z Delty) itd.

Ten rozdział to gratka dla fanów muzyki, gdyż można w nim znaleźć nie tylko opis podróży przez USA, ale też mnóstwo anegdot o gwiazdach jazzu i bluesa. Stany Zjednoczone znamy dobrze, bo informacjami o nich jesteśmy bombardowani przez telewizję, Hollywoodzkie produkcje i internet, ale w tej książce pokazane są z zupełnie innej strony.

Nowy Orlean to bowiem miejsce inne niż wszystkie w Stanach. Miasto barwne, pełne muzyki, ale też... magii. Dziennikarz Piotr Kraśko w swojej książce “USA. Świat według reportera.” wypowiada się o mieście, że jest ono “najbardziej niezwykłe i najmniej doceniane przez obcokrajowców”. Większość amerykańskich miast jest do siebie podobnych. Nie Nowy Orlean. To miasto z historią sięgającą 1718 roku, będące sercem francuskiej kolonii, posiadające najstarszą na świecie (działającą do dziś) linię tramwajową. Wiedzieliście, że w Nowym Orleanie jest więcej kanałów niż w Wenecji? A, że w centrum miasta (French Quarter) kultywuje się vodoo i czarną magię? Nowy Orlean jest magiczny i pięknie opisał to tata Tomka patrząc na idący ulicami miasta “wesoły pogrzeb”:

“Podobno żyjemy razem, ale umieramy samotnie. Nie tu. Tu umiera się wspólnie, w najlepszym towarzystwie.”
........................................................................................


Polecam Wam przeczytać książkę Tomka Michniewicza. To co tutaj zdradziłam na jej temat to tylko mały procent ze wszystkich wspaniałych i wartościowych historii w niej opisanych! Naprawdę warto się zainspirować i pomyśleć jaka podróż mogłaby zmienić wasze życie!

Ale jednocześnie pamiętajmy, że podróże nie powinny być ucieczką od codzienności, a jedynie jej uzupełnieniem. W podróżach lepiej jest szukać przyjemności, niż rozwiązania problemów. Bo...

“- Sam widzisz... Jaki ma sens uciekanie w świat od własnego życia?
- Jeśli uda Ci się znaleźć coś innego, to ma sens – odpowiedziałem.
- Synu, wszystko od czego uciekasz i czego szukasz, i tak zabierasz ze sobą.”

6 komentarzy:

  1. Lubię posłuchać czy też poczytać innych wrażeń, ale osobiste są jednak zachowane najmocniej, najpiękniej i najtrwalej. Owszem można poczytać, to uczy poszerza horyzonty, ale to też tak jakby się czytało o tym jak pływa się w morzu, ale już samemu wejść popływać, poczuć te prądy i fale to zupełnie coś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam, że to co na kartce to jedno, a to co się przeżywa to drugie! Dlatego warto podróżować :) Książki podróżnicze dla mnie sa po to, żeby inspirować, potem jak już obierzemy jakiś kierunek to, żeby uczyć, ale na pewno nie po to, żeby tylko na nich opierać swoją wiedzę o świecie :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja, zachęciłaś mnie do przeczytania książki. Mam nadzieję, że tego lata będę miała na to trochę czasu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! I na pewno na blogu będą się pojawiać też inne książkowe recenzje, więc zapraszam częściej :)

      Usuń
  3. przez chwilę wahałam się między tą a książką o Maroko, ale ostatecznie jednak zdecydowałam się na tę. chyba dlatego, że ujęła mnie ta dedykacja. niby nic, kilka słów, ale jednak spowodowała, że zaczęłam się zastanawiać jaki kierunek jak bym wybrała. które miejsce uznałabym za to najważniejsze, mityczne, które chciałabym najbardziej zobaczyć póki jestem na tym świecie.
    poza tym sam pomysł pokazania trzech podróży z trzema różnymi osobami jest ciekawy, bo wiadomo, że to jak będzie wyglądać nasz wyjazd w dużej mierze zależy od naszych towarzyszy i wizyta w tym samym miejscu z innymi osobami może za ażdym razem przerodzić się w zupełnie inną przygodę. a że kierunki podróży są dla mnie ciekawe (szczególnie Arabia Saudyjska) to tym bardziej z przyjemnością bym sięgnęła po tę pozycję. nie słyszałam o tej książce, ale od dziś ląduje na mojej liście do przeczytania (która jest tak ogromna, że życia mi na to nie starczy) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam taką dłuuuuuugą listę! Ale powoli udaje mi się ją na szczęście realizować! A za chwilę święta, więc Mikołaj przyniesie książki i trochę więcej czasu na czytanie będzie!:)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!